Masoński przewrót
Nasz Dziennik, 2006-07-14 Rewolucja francuska - Terror, tyrania i krew
św. ks. abp Józef Sebastian Pelczar
Rewolucję francuską można słusznie zaliczyć do najważniejszych zdarzeń dziejowych,
bo nie tylko zmieniła radykalnie postać Francji, ale rzuciła w świat posiew
nowych idei, a tym samym stała się początkiem nowej epoki, którą można nazwać
rewolucyjną. Ktokolwiek bada genezę i przebieg tego zdarzenia, temu mimowolnie
nasuwa się pytanie: skąd się to wzięło, że naród na wskroś katolicki, który
w wieku XVI siłą wiary i oręża pokonał reformację, który w wieku XVII podziwiał
wielkiego apostoła miłosierdzia, św. Wincentego a Paulo, i przysłuchiwał się
z zachwytem natchnionym słowom Bossueta, Bourdaloue lub Fénelona; że naród,
który jeszcze w wieku XVIII patrzył ze zbudowaniem na heroiczne cnoty córki
królewskiej w habicie karmelitańskimi[1]; że naród ten, mający chlubny przydomek "najstarszej
córki Kościoła", przy końcu XVIII wieku odnowił czasy Nerona i nie tylko
nurzał się we łzach i krwi duchowieństwa i świeckich katolików, ale na gruzach
religii katolickiej proklamował kult wolności i rozumu jako jedyną swoją religię.
Na to pytanie pragnę odpowiedzieć, a zarazem wytłumaczyć, jakie stanowisko
zajęła rewolucja wobec religii.
Przede wszystkim zaznaczam, że zjawisko takiej miary nie mogło być skutkiem
chwilowego wybuchu namiętności, ale musiało mieć swe źródło w upadku wiary
u znacznej części społeczeństwa francuskiego - historia zaś świadczy, że rzeczywiście
tak było. Już na początku wieku XVIII Fénelon słyszał głuchy szmer niedowiarstwa,
będący echem deizmu angielskiego[2]. Prądy te wystąpiły mocniej, kiedy po śmierci
Ludwika XIV ster rządów ujął bezbożny i rozpustny regent, książę Filip Orleański.
Za Ludwika XV powstaje nawet związek "duchów mocnych" albo "filozofów",
mający za hasło: Ecrasons linfČme [zgnieciemy niegodziwca], za cel obalenie
chrześcijaństwa i przekształcenie Francji, tak pod względem religijnym, jak
politycznym i społecznym. Przywódca tego spisku, Voltaire, arcymistrz w sarkazmie
i sofizmacie, szydzi z tajemnic wiary, osłabia cześć dla władzy, podkopuje
zasady moralności[3]. Dalej jeszcze posuwa się Diderot, bo zuchwale twierdzi,
że nie będzie dobra na świecie, dopóki ostatniego króla nie powieszą na wnętrznościach
ostatniego księdza[4]. Pokrewni mu duchem Lamettrie, Lamarck, Helvetius, dHolbach,
Lagrange i inni propagują ateizm pod szatą prostackiego materializmu.
Z drugiej strony Rousseau rzuca rękawicę Objawieniu, powadze, cywilizacji,
a zachwala deizm, stan natury, wychowanie przez brak wychowania, wszechwładztwo
ludu i równy podział dóbr, bo jak twierdzi, "plon ziemi należy do wszystkich,
a ziemia do nikogo"[5]. Podobne zasady głoszą Raynal, Mably i inni[6].
To ci sofiści, słuchani jak wyrocznie, oklaskiwani jakby byli zbawcami ludzkości[7],
stali się mistrzami niedowiarstwa i moralnymi twórcami rewolucji. Pomagały
im zaś w tym dziele trzy czynniki: wychowanie na wpół pogańskie po kolegiach,
zepsucie obyczajów i działanie tajnych towarzystw.
Wychowaniem publicznym kierowało aż do rewolucji duchowieństwo, lecz popełniło
błąd polegający na tym, że od czasów humanizmu przyznało zbyt wielką rolę literaturze
klasycznej, wskutek czego młodzież w kolegiach lepiej prawie znała bogów Olimpu
niż tajemnice wiary, a zamiast szukać swoich ideałów w świecie chrześcijańskim,
przejmowała się przesadną czcią dla bohaterów starożytności i wielkim uwielbieniem
dla instytucji republikańskich. Na świadków możemy powołać nie tylko koryfeuszów
rewolucji, mających imiona Likurga, Brutusa, Katona i innych ciągle na ustach,
ale samego Napoleona, który w pamiętnikach swoich gorzko się żali, że "niedorzeczne
baśnie pogańskie" jeszcze w latach szkolnych zachwiały w nim wiarę[8].
Gorszym czynnikiem było zepsucie obyczajów, bowiem wiadomo, że ze zgnilizny
moralnej wyrasta najbujniej chwast niedowiarstwa. Za rozwiązłymi rządcami,
takimi jak Filip Orleański i Ludwik XV, poszedł dwór, za dworem arystokracja,
za arystokracją znaczna część szlachty i mieszczaństwa; co gorsza, nawet pewną
cząstkę wyższego duchowieństwa zaraziła ta gangrena[9], podczas gdy kler niższy
żył na ogół moralnie.
Nie dziwi więc, że wśród takiego społeczeństwa tajne towarzystwa znalazły bogaty
połów. Masoneria - płód ziemi angielskiej (z 1717 roku) już w roku 1721 przekroczyła
kanał La Manche i tak prędko rozkrzewiła się we Francji, że około roku 1781
miała swe loże w 282 miastach i liczyła tam przeszło milion adeptów[10]. Należeli
do nich nie tylko tzw. Filozofowie[11], ale także książęta krwi[12], kobiety
wysokiego rodu[13] i niektórzy duchowni[14]. Obok wolnomularstwa szerzył się
illuminatyzm St. Martina i masoński zakon du Temple, czyli Templariuszy. Jeden
z nich, hrabia Gabriel Honoriusz Mirabeau, doprowadził na zjeździe w Wilhelmsbad
(w roku 1781) do połączenia się masonerii francuskiej z niemieckim illuminatyzmem
Weisshaupta; na drugim zaś kongresie, odbytym w Paryżu w roku 1785, postanowiono
wywołać rewolucję, której przygotowaniem miał się zająć osobny klub, czyli
tzw. loge de propagande [loża propagandowa[15]. O tym, że z lóż istotnie wyszło
hasło do ogólnego przewrotu, świadczą nie tylko historycy rewolucji[16], ale
sami jej przywódcy, którzy prawie bez wyjątku byli wolnomularzami wysokich
stopni[17].
Masoneria jako nieprzejednana przeciwniczka chrześcijaństwa wsparła potężnie
propagandę niedowiarstwa, które też na kształt kleszcza wżarło się w serce
społeczeństwa i nie tylko zakaziło warstwy wyższe[18], ale nawet część mieszczaństwa
i ludu[19]. Duchowieństwo nie mogło stawić tamy antyreligijnym prądom, bo część
wyższego kleru hołdowała również wolterianizmowi[20], a część niższego nachylała
się do jansenizmu, czyli do heretyckiej doktryny, która chciała zmienić po
swojemu naukę Kościoła o łasce, a pod pozorem zreformowania karności wprowadzała
przesadny rygoryzm i zuchwały opór przeciw Stolicy Świętej. Powszechnym był
również gallikanizm, który uszczuplał prawa Kościoła i prymatu papieża.
Do obozu jansenistów, albo pseudofilozofów, należeli również ci, co mieli strzec
ładu społecznego i moralności publicznej, to jest członkowie sądów, czyli parlamentów;
ich też głównie dziełem była kasata jezuitów we Francji (w roku 1764).
Takie oto są przyczyny przewrotu religijnego, za którym musiał pójść przewrót
polityczny i społeczny, zwłaszcza gdy do czynników wymienionych przybyły inne,
jak: niemoralność[21] i szalony zbytek dworu[22], nadużycia klas uprzywilejowanych[23],
zazdrość trawiąca warstwy średnie i niższe, zła gospodarka finansowa, niesprawiedliwy
rozkład ciężarów publicznych i okropna nędza, grasująca zarówno po wsiach,
jak i po miastach[24].
Fragment książki: Józef Sebastian Pelczar "Rewolucja francuska wobec
religii katolickiej i jej duchowieństwa", Rzeszów 2005 (pierwodruk ukazał
się w 1922 r.).
[1] Była nią Ludwika, córka Ludwika XV i Marii Leszczyńskiej, karmelitanka,
zm. 23 grudnia 1787. Jej umartwione życie było ekspiacją za grzechy ojca
żyjącego bardzo niemoralnie.
[2] Angielscy pisarze: Hobbes, Shaftesbury, Toland, Hume, Bolingbroke, Collins
itp., wystąpili jako przeciwnicy Objawienia, propagowali natomiast deizm i
racjonalizm. Uczniem Bolingbrokea był Voltaire.
[3] Voltaire (właściwie Franciszek Maria Arouet, ur. 1694) uznawał istnienie
Boga, ale nie wierzył w Opatrzność, nienawidził Kościoła katolickiego i nawet
ośmieszał najświętsze rzeczy. W roku 1778 wprowadzony w tryumfie do Paryża,
dał się wpisać ponownie do loży masońskiej Neuf Soeurs. Przed śmiercią odwołał,
choć nieszczerze, swoje błędy i umarł (30 maja 1778 r.), wołając z rozpaczą: "Bóg
i ludzie mnie opuścili".
[4] "Et ses mains ourdissant les entrailles du pretre, En feraient un
cordon pour le dernier des rois". [A Jego ręce uprzędą z księżowskich
wnętrzności stryczek, By powiesić ostatniego z królów]. Le Eleutheromanes
[5] Jan Jakub Rousseau (1712-1778), zręczny sofista bez zasad moralnych. Wyrzekł
się wiary, dopuszczał się kradzieży i rozpusty, pięcioro swoich nieślubnych
dzieci oddał do zakładu dla podrzutków. Swymi pismami, zwłaszcza "Contrat
social" [umowa społeczna] wywarł największy wpływ na wyrobienie idei i
haseł rewolucyjnych.
[6] W Niemczech Wieland, Lessing, Nicolai, a później Goethe i inni rozszerzali
sceptycyzm i racjonalizm, a do rozpowszechnienia pism Voltairea i encyklopedystów
przyczynił się tam najwięcej Fryderyk II, mason i niedowiarek.
[7] Kiedy Voltaire po raz ostatni w 1778 roku przybył do Paryża, przyjmowano
go z większą radością aniżeli króla. Na ulicy całowano jego konie, a w domu
jego szaty, i klękano przed nim.
[8] Mémorial de Sainte Hélene [Pamiętnik ze Świętej Heleny], t. 2, s. 123.
Por. J.S. Pelczar, Obrona religii katolickiej, Przemyśl 1920, wyd. 2, t. 1,
s. 306.
[9] Tak np. pośród książąt Kościoła wieku XVIII gorszące życie prowadzili -
kardynałowie: Dubois, de Rohan, Montmorency, abp de Cicé; biskupi: de Jarente,
de Breteuil, de Grimaldi, Maurycy de Talleyrand, de Couzie. Por. Taine, Les
origines de la France contemporaine. Lancien régime [Początki Francji współczesnej.
Dawny porządek], Paris 1880, s. 196.
[10] Deschamps, Les societes secretes et la societe [Tajne stowarzyszenia a
społeczeństwo], 6 edit, t. 2, s. 121nn. Por. J.S. Pelczar, Masoneria, wyd.
4.
[11] Voltaire, Diderot, dAlambert, d`Holbach, Condorcet, Grimm, Helvetius,
Lagrange, Lalande i inni.
[12] Wielkim mistrzem Wielkiego Wschodu był Filip, książę orleański.
[13] Na przykład księżna Bourbon, księżna Lamballe i inne.
[14] Na przykład bp Talleyrand, księża: Sieyes, Dillon, Pascal, Dom Gerlie
i inni.
[15] Deschamps (dz. cyt, t. 1, s. 138) wylicza członków tej loży, założonej
za staraniem tzw. comité directeur de philalethes [komitet wykonawczy folaletów],
na którego czele stał Mirabeau.
[16] Henri Martin nazywa masonerię "le laboratoire de la Révolution" [laboratorium
rewolucji] (Histoire de France) [Historia Francji]. Potwierdzają to sami masoni.
Tak np. Haugwitz, minister pruski, a poprzednio kierownik lóż pruskich, polskich
i rosyjskich, wyraźnie mówi w memoriale podanym monarchom na kongresie werońskim:
(...) Powziąłem silne przekonanie, że wszystko, co wydarzyło się we Francji
od 1788 roku, z rewolucją francuską na ostatku, łącznie z zabójstwem króla
w jego okropności, było nie tylko postanowione w tym czasie, ale wszystko to
zostało przygotowane przez spotkania, instrukcje, sprzysiężenia i sygnały nie
budzące najmniejszych wątpliwości co do tajnego porozumienia, które wszystko
przemyślało i wszystko poprowadziło. Por. Mgr. Freppel, La Révolution franćaise
a propos du centena-ire de 1789 [Rewolucja francuska w stulecie 1789 roku],
26 edit., s. 25. Deschamps, dz. cyt.
[17] Na przykład Mirabeau, Talleyrand, Filip Orleański, Sieyes, Pétion, trzech
Lamethów, Barnave, Babeuf, Hebert, Marat, Danton, Robespierre, Lebon, Saint-Just,
Lacluos, Lafayette, Bailly, Brissot, Condorcet, Clootz i inni. Por. Deschamps,
dz. cyt., t. 2, s. 138n; t. 3, s. 77nn; Barrouel, Mémoires pour servir a lhistoire
du Jacobinisme [Wspomnienia przydatne dla historii jakobinizmu], Hamburg 1799,
t. 5, s. 61n.
[18] O stanie religijnym społeczeństwa francuskiego w wieku XVIII, zob. Mercier,
Tableau de Paris [Obraz z Paryża], t. 3, s. 44; Chateaubriand, Mémoires [Pamiętniki],
t. 1, s. 246; Taine, Les origines de la France contemporaine. La Révolution
[Początki Francji współczesnej. Rewolucja], t. 1, s. 393n; Weiss, Weltgeschichte,
t. 14, s. 336n.
[19] Pośród mieszczaństwa i ludu rozpowszechniano tysiącami książeczki i pisemka
zarażone jadem niedowiarstwa i anarchii; wychodziły one przeważnie z hotelu
dHolbach. Por. Studia nad Rewolucją francuską, t. 1, s. 48, Warszawa 1862.
[20] Taine, dz. cyt.
[21] Znane są orgie Filipa Orleańskiego albo Ludwika XV, który na utrzymanie
kochanki Pompadour wydał 36 milionów liwrów, czyli na dzisiejszy rachunek ok.
72 milionów franków. Wiele też kosztowała inna kochanka, niecna hrabina Dubarry.
[22] Król francuski pobierał przed rewolucją 477 milionów liwrów rocznie. W
stajniach jego znajdowało się do 3 tysięcy koni, których utrzymanie kosztowało
rocznie 6 milionów 200 tysięcy franków. Na same łowy wydawano rocznie do 1
mln 200 tysięcy franków. Dwór cywilny króla liczył do 4 tysięcy osób z arystokracji,
dwór królowej i książąt do 2 tysięcy, dwór wojskowy 9-10 tysięcy ludzi, a na
ich utrzymanie szło rocznie 40-45 milionów liwrów, czyli dziesiąta część dochodów
publicznych. Por. Taine, Les origines, dz. cyt.; Lancien régime, s. 118n.
[23] Były one prawie wolne od podatków i miały wyłączny przystęp do wyższych
urzędów czy godności. Nie dziwi więc, że książęta krwi i arystokraci oddawali
się szalonym zbytkom. To samo zarzucano też niektórym biskupom i opatom. Stolic
biskupich było 135, ale tylko 5 takich, na które mogli się dostać duchowni
mieszczańskiego pochodzenia.
[24] Jeszcze za Ludwika XV jednego razu na przedmieściu Saint Antoine w krótkim
czasie z głodu wymarło 800 osób. Zob. Taine, dz. cyt.DO GÓRY