Krew jest bezcenna

Nasz Dziennik, 2006-08-24 Niedawno minister zdrowia Zbigniew Religa
i przewodnicząca krajowej sekcji służby
zdrowia NSZZ "Solidarność" Maria Ochman zaapelowali o oddawanie krwi.
Akcję zorganizowano z okazji 62. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, a
także innych rocznic sierpniowych - Cudu nad Wisłą i powstania "Solidarności".
Będzie ona trwała tyle co powstanie, czyli 63 dni, do 2 października.

- Wiele, wiele lat temu młodzi ludzie byli gotowi poświęcić swoje życie dla
innych. W tej chwili co prawda nie chodzi o poświęcanie własnego życia, ale
cząstki siebie, jaką jest krew. Uważam, że ta idea jest fantastyczna - mówi
minister Religa.
Marzena Grędzicka-Przybysz, kierownik działu organizacyjno-prawnego Regionalnego
Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Warszawie, tłumaczy, że do wykonywania
planowych zabiegów, nie tylko ratowania życia i zdrowia w nagłych wypadkach,
w banku krwi cały czas powinno jej być 300 litrów, a obecnie jest 180.
Minister Religa podkreśla, że krwi jest zawsze za mało, zwłaszcza w okresie
wakacji, kiedy wyjeżdżają honorowi krwiodawcy, a wypadków jest więcej niż zwykle.
- Każdy wypadek drogowy to bardzo często urazy wielonarządowe i konieczność
przetaczania wielu litrów krwi u jednego pacjenta. Wiele oddziałów wstrzymuje
swoje operacje w związku z brakiem krwi - mówi Religa. Szczególnie brakuje
krwi grup Rh minus.
W Krakowie też ciężko
Jak powiedziała nam mgr Jolanta Zatorska, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa
i Krwiolecznictwa w Krakowie, tragiczna sytuacja z krwią w województwie małopolskim
była na przełomie czerwca i lipca. - Teraz nie ma dramatu, ale nie jest tak,
że wszystkie zamówienia z danego dnia jesteśmy w stanie zrealizować - tłumaczy
dyrektor Zatorska. Dodaje, że w zeszłym roku w tym samym trudnym wakacyjnym
czasie nie było tak dramatycznej sytuacji. - W naszym województwie nawet
w ciągu roku 20 procent krwi ściągamy z województw ościennych. Około 50 procent
dawców to ludzie młodzi, do 30. roku życia, uczniowie, studenci. W okresie
wakacyjnym wielu z nich wyjeżdża z Krakowa, więc krwi bardzo nam brakuje.
Liczę, że już 1 września sytuacja znacznie się poprawi - podkreśla Jolanta
Zatorska. Zauważa, że zła sytuacja w krwiodawstwie na pewno związana jest
także z tym, że dziś wielu ludzi młodych, często dawców krwi, wyjeżdża z
kraju "za chlebem".
Zdaniem pracowników RCKiK, bardzo ważne jest to, by ludzie oddawali krew systematycznie,
niekoniecznie sześć razy do roku, ale przynajmniej dwa-trzy.
Od kilku lat w województwie małopolskim liczba krwiodawców wynosi około 70
tysięcy. Każdy z nich oddaje jednorazowo 450 ml krwi. - Jest to zdecydowanie
za mało na potrzeby naszego województwa - podkreśla Jolanta Zatorska.
To nie jest niebezpieczne
Wielu ludzi, którzy chcieliby oddać krew, boi się, by w trakcie oddawania nie
zostali zakażeni jakimś wirusem. - Nasze igły, strzykawki i inne materiały,
których używamy przy pobieraniu krwi, są bez wyjątku jednorazowe. Nie ma
więc możliwości zarażenia się czymkolwiek. Powiem więcej: ktoś, kto jest
stałym dawcą, jest przez nas cały czas monitorowany, sprawdzamy jego krew,
jego stan zdrowia - podkreśla dyrektor RCKiK w Krakowie.
Strach towarzyszy często i tym, którzy krew przyjmują. Czasy, gdzie krew przetaczana
była z żyły do żyły, już dawno minęły. Dziś każda krew jest badana pod różnym
kątem i wieloma technikami, aby zapewnić możliwie najbardziej bezpieczny i
wysoki jakościowo produkt.
Badania nastawione są m.in. na wykrywanie wirusów żółtaczki typu B i C oraz
HIV czy bakterii kiły. - Jest to konieczne, bo zdarzają się porcje krwi zawierające
któryś z tych mikroorganizmów. Takie donacje są od razu niszczone - wyjaśniają
pracownicy RCKiK.
Dzięki wysokiej klasy sprzętowi i wykwalifikowanemu personelowi można zmniejszyć
ryzyko przygotowania preparatu z wirusem. I to się udaje, bo prawdopodobieństwo
wynosi zaledwie ułamek procenta, jest więc znikome.
Dlaczego oddają?
Dziś wielu dawców to ludzie bardzo młodzi. Często oddają krew systematycznie.
Są jednak i tacy, którzy oddają krew podczas różnych akcji. - Staram się
przynajmniej trzy razy w roku oddać krew. Nasze seminarium współpracuje ze
Szpitalem w Prokocimiu, gdzie leczone są dzieci. Kiedy tam jestem, widzę,
jak bardzo te małe istoty potrzebują naszej pomocy. "Jak ja mogę pomóc?",
kiedyś postawiłem sobie pytanie. Odpowiedź pojawiła się niemal od razu. Od
tego czasu dzieliłem się swoją krwią wiele razy, także wtedy, gdy pracownicy
szpitala dzwonili i prosili, by ktoś oddał płytki krwi. Dla mnie to niewielkie
poświęcenie. Moja krew, cząstka mnie, ratuje komuś życie - powiedział nam
brat Andrzej, franciszkanin.
Kilka dni temu w centrum spotkaliśmy także o. Macieja, karmelitę. Na pytanie,
dlaczego oddaje krew, odpowiedział bez wahania:
- Chcę pomóc tym, którzy tej pomocy bardzo potrzebują. Wiem, że krew dziś nie
ma ceny, niczym nie da się jej zastąpić. Kto podzieli się krwią, jeśli tacy
jak my nie dadzą przykładu?
Kilka razy do roku krew oddaje 20-letnia Monika Wajs z Krakowa: - Dziś jestem
dawcą, jutro mogę być biorcą. Kiedyś podczas jakiejś pogadanki w szkole takie
zdanie bardzo mocno do mnie przemówiło. Od kiedy tylko mogę kilka razy w roku
oddaję swoją krew. Dla mnie to ważne - mówi pani Monika.
Wielu dawców to ludzie w średnim wieku. - Jestem honorowym dawcą krwi już od
mniej więcej dwunastu lat. Dla mnie to wielki zaszczyt. Nie oddaję krwi tylko
wtedy, kiedy jestem chory. A rozpocząłem swoją przygodę, gdy bardzo chorowała
moja żona i potrzebna była transfuzja krwi. Wtedy po raz pierwszy oddałem krew,
zobaczyłem, że to nic strasznego, i teraz oddaję raz na dwa miesiące - mówi
Krzysztof Bąk.
Ciągle mało
Choć różnego rodzaju akcje pozyskania krwi są prowadzone, wciąż jest jej za
mało. Wielu jako przyczynę takiego stanu podaje to, że kiedyś dawcy cieszyli
się wieloma przywilejami, które przed laty zostały im zabrane. Do niedawna
honorowi dawcy krwi w podzięce za swoją ofiarność mieli prawo do darmowych
leków. Jeszcze w 2004 roku mogli oddaną krew odpisać sobie od podatku, była
ona bowiem traktowana jako darowizna. Fiskus cofnął tę ulgę. Teoretycznie
oddający krew mają ustawowo zagwarantowany dzień wolny od pracy. Ale mało
kto to wykorzystuje. - Krwiodawcy po każdej donacji dostają czekolady. Musimy
im zapewnić posiłek o 4,5 tys. kalorii, aby uzupełnić brak spowodowany pobraniem
krwi.
Jolanta Zatorska przekonuje, że w oddawaniu krwi nie chodzi o przywileje, ale
o pomoc drugiemu człowiekowi. - Popatrzmy na odznakę, na której widnieje napis
HONOROWY DAWCA KRWI. Już samo słowo "honor" dużo mówi - podkreśla
Jolanta Zatorska.
Kazimierz Grajcarek, przewodniczący sekretariatu górnictwa i energetyki NSZZ "Solidarność",
przekonuje, że oddawanie krwi jest bardzo ważne dla pracowników jego branży,
ponieważ właśnie tam zdarzają się poważne wypadki, po których ranni potrzebują
krwi. - Chcę namówić moich kolegów, żeby oddawali krew, i pokazać, że my o
Polsce nie zapominamy i nie zapomnimy - podkreśla.
Kto może być dawcą?
Precyzyjnie określa to rozporządzenie ministra zdrowia. Mówiąc najprościej,
każdy dawca musi mieć skończone 18 lat i być zdrowy. Kandydat na dawcę zgłaszający
się do punktu krwiodawstwa wypełnia szczegółową ankietę. Odpowiada w niej
m.in. na pytania o przebyte choroby, pobyty w rejonach świata dotkniętych
malarią bądź innymi chorobami tropikalnymi. Musi się przyznać, czy w ostatnim
czasie miał robiony tatuaż, akupunkturę. Po wypełnieniu ankiety każdy kandydat
na dawcę lub dawca jest szczegółowo badany przez lekarza, który decyduje,
czy może on oddać krew. Badaniom poddawani są dawcy przed każdą donacją.
Dzięki temu śmiało można powiedzieć, że są najzdrowszymi ludźmi, a na pewno
najlepiej przebadanymi.
Jak podkreśla Jolanta Zatorska, aby w Polsce wzrosła liczba dawców, konieczne
jest uświadamianie dzieci i młodzieży już od najmłodszych lat. - Przecież dziś
w przedszkolach są dzieci, które żyją tylko dzięki temu, że ktoś oddał dla
nich krew. Dlaczego im o tym nie mówić? - pyta dyrektor Zatorska. - Musimy
do znudzenia mówić o potrzebie oddawania krwi. Musimy uświadamiać ludziom:
dziś jesteś zdrów, więc możesz oddać krew. Jutro sam możesz być w potrzebie.
Nikt nie zna dnia i godziny, kiedy z dawcy stanie się biorcą - podkreśla Jolanta
Zatorska.
Małgorzata PabisDO GÓRY














Tagi:jest Centrum /> Małgorzata dziś

Materiały izolacyjne | muzykunia na h | tapety dzwonki gry java | księgarnia | kolagen