Scjentologia w zasięgu ręki, czyli kto może zostać scjentologiem
Nasz Dziennik, 2006-05-14Organizacja ta od lat budzi kontrowersje - zwłaszcza ogromne pieniądze, jakich
żąda od swych członków za kursy i konsultacje. Scjentologom zarzuca się szerzenie
pseudonauki, pranie mózgów i stosowanie psychicznego i fizycznego przymusu,
a kierującym sektą, że dążą jedynie do powiększania swojego bogactwa. Zapomina
się jednak często o równie niebezpiecznym światopoglądzie czy ideologii propagowanych
przez scjentologów - motywujących przecież te niebezpieczne działania - których
ślady czy niepokojące podobieństwa możemy odnaleźć w teoriach czy programach
edukacyjnych zatwierdzonych przez ministerstwo edukacji.
Mroczna i okultystyczna geneza
Scjentolodzy - to niebezpieczna sekta polityczna, wykupująca w Niemczech nieruchomości
w ogromnych ilościach, mająca aspiracje ogólnoświatowe. Według scjentologów,
rządy, także te posiadające legitymizację demokratyczną, są "politycznymi
marionetkami" prawdziwych władców, którzy poprzez szantaż i przekupstwo
uzyskali daleko sięgającą kontrolę w polityce i mają wpływ na ustawodawstwo.
Scjentologia próbuje porównać system demokratyczny - w zakresie określonej
teorii spiskowej - z systemami totalitarnymi i zdemaskować jako wewnętrznie
skorumpowany.
Z racji takich poglądów i ich konsekwencji scjentologia jest zakazana w wielu
krajach, choć nie w USA. Główna siedziba tej liczącej dziś kilka milionów członków
organizacji znajduje się w Los Angeles w Stanach Zjednoczonych. Aby zniwelować
zakaz w innych krajach, powołuje się ona na prawa człowieka, m.in. na prawo
do wolności religijnej. Czy mamy tu do czynienia z religią? W pewnym sensie
tak, ale w silnie zwulgaryzowanej magicznej formie. Magia to jednak nie to
samo, co religia, choć wielu postoświeceniowych religioznawców - także w Polsce
- ma duże trudności z ich rozróżnieniem.
Ekspansywna i agresywna praktyka scjentologów jest przygotowywana przez teorię.
Zasadniczo zaś owoce, które przynosi jakieś działanie, można tłumaczyć przez
jego genezę, która odsłania się w określonym sposobie myślenia, pierwotnej
postawie wobec Boga, człowieka i świata, czyli w źródłowej ideologii. Scjentologia,
zaliczana przez religioznawców do nowych ruchów religijnych, bardziej przypomina
magię niż religię i dlatego powinna być traktowana jako nowy ruch magiczny
(M. Introvigne) czy też "magia XX w." (F.W. Haack). Mimo że Kościół
Scjentologiczny wyrósł z systemu "psychoterapeutycznego" opracowanego
przez Lafayeta Rona Hubbarda (1911-1986), pisarza westernów, kryminałów i powieści
science fiction, wiadomo, że Hubbard uczestniczył w ruchu magicznym Ordo Templi
Orientis, którego głównym rytuałem była tzw. msza gnostycka, napisana specjalnie
przez okultystę i satanistę A. Crowleya. Jack Parsons, założyciel Ordo Templi
Orientis, która promowała seksualną magię, w liście do Crowleya wysoko oceniał
znajomość rytów magicznych przez Hubbarda, dobrze znającego tradycję okultystyczną
i magię.
Myślenie magiczne, które polega na "manipulacji sacrum" (M. Introvigne),
przyciąga elementy z różnych religii, gdzie one - w tym szczególnie chrześcijaństwo
i Biblia - są okultystycznie zmanipulowane i przedefiniowane. W 1953 r. Hubbard,
tworząc Kościół Scjentologiczny, wyróżnił szczególnie koncepcje religii orientalnych
(które wyżej stawia od chrześcijaństwa), przetworzone przez niego w duchu magii.
W ten sposób pomieszał okultyzm, ezoteryzm, szamanizm i pewnego rodzaju satanizm
z dużą dawką science fiction (która to tradycja ideologii satanistycznej też
nie jest obca). Inne źródła to nauki medyczne plemienia Goldi z Mandżurii,
rzekoma wiedza szamanów z północnego Borneo, wiedza plemienia Siuksów czy sekt
z Los Angeles.
Rozpowszechnianie ideologii scjentologicznej na świecie ułatwia więc synkretyzm
religijny (mylony często z ekumenizmem), typowy taktyczny zabieg wielu sekt,
ale też istotny dogmat towarzystw psychotronicznych (które w majestacie prawa
- pozwolenia ministerstwa edukacji - mogą nauczać podobnych błędów). Podobny
synkretyzm głosi Sai Baba, który jest czczony przez wielu "katolickich" radiestetów
czy bioenergoterapeutów. W doktrynie scjentologów są odwołania do buddyzmu,
hinduizmu, taoizmu, szamanizmu, ale też do chrześcijaństwa. W logo Kościoła
Scjentologicznego umieszczony jest symbol krzyża, co także służy dezorientacji
i pomieszaniu pojęć. Faktycznie ma on jednak całkowicie profaniczne znaczenie,
obce, a nawet przeciwstawne tradycji chrześcijańskiej.
Deformacja chrześcijaństwa
Hubbard odrzucił chrześcijańskie nauczanie o Bogu, stwierdzając, że Boga chrześcijaństwa
można lepiej znaleźć w hinduizmie. Jego zdaniem, chrześcijański Bóg jest
w rzeczywistości o wiele lepiej scharakteryzowany w hymnach wedyjskich niż
w jakichkolwiek późniejszych publikacjach, włączając w to Stary Testament.
Kościół Scjentologiczny nie uważa Jezusa Chrystusa za Boga i Zbawiciela świata.
Jest On raczej wielkim nauczycielem, który poszukiwał takiej mądrości, jaka
zawarta jest w sposób bardziej doskonały w nauczaniu scjentologii. Jest to
teza propagowana także przez New Age. Sam Hubbard twierdzi, że Chrystus był
nie tyle Mesjaszem, ile nosicielem informacji (ang. messenger). A źródłem
Jego nauki mógł być Bóg, o którym mowa w Wedach. Twierdzi się tu, że Jezus
mógł wierzyć w reinkarnację. Hubbard patrzy na Jezusa z wyższością, jako
nie do końca oświeconego według jego kategorii.
Scjentolodzy głoszą, że człowiek jest zasadniczo dobry. W swej autobiografii
Hubbard napisał: "Nikt nie może zamiast człowieka umrzeć za jego grzechy",
zaś mówienie o grzechu i pokucie uznał za "podłość godną wszelkiej krytyki" (R.
Hubbard, Auditors Bulletin). Jest to odrzucenie zbawienia przez Krzyż i ducha
ekspiacji, przypomnianych w objawieniach fatimskich. Zbawienie scjentolodzy
upatrują w reinkarnacji. Człowiek przechodzi różne stadia rozwoju - od zwierząt
poprzez bycie człowiekiem aż do stania się bogiem.
Zbawić się, to uwolnić się od cyklu narodzin i śmierci. Hubbard przekracza
ramy monoteizmu (czasem wybierając politeizm) i sytuuje się w tradycji gnostyckiej,
odrzucając autorytet Biblii, bo twierdzi, że czerpie ona swoją genezę z innych
religii. Według niego, znajdujemy tam egipską Księgę zmarłych, jak też nauki
Buddy. Nie odrzuca więc wprost chrześcijaństwa, ale przedefiniowuje poprzez "pełnię
prawdy", jaką głosi scjentologia. Traktowanie jednak Chrystusa jako Boga
Hubbard będzie uznawał za rodzaj choroby umysłowej. Skąd my to znamy?
Gnostycka antropologia
Istotna jest tu gnostycka czy okultystyczna antropologia: człowiek ma nieśmiertelny
pierwiastek zwany tethanem, który wraca na ziemię w różnych powłokach cielesnych.
To właśnie tethany stworzyły wszechświat i ludzkość. Mają niewyobrażalną
moc, którą zakłócają engramy, czyli zakodowane przeżycia psychiczne powodujące
choroby psychosomatyczne (jest to echo uproszczonego freudyzmu). Pewne engramy
powstały przed miliardami lat podczas wojen galaktycznych, inne są implantami
wszczepionymi przez żądne władzy złe tethany. Wszystkie religie zresztą,
podobnie jak kultura, sztuka, nauka i technika, to wytwory implantów, które
są również przyczyną chorób nękających ludzkość. Według Hubbarda, nie ma
ani nieba, ani piekła, a chrześcijaństwo - zwłaszcza traktowane poważnie
i dosłownie, gdzie Jezus jest Bogiem - jest dziełem implantów.
Pozbycie się engramów to odwołanie się właśnie do założenia, że prawdziwa osobowość
składa się ze "skupiska tethanów". Engramy doczepiają się do tethana
jak "wodorosty do statku", więc trzeba je usuwać. Jedynym ratunkiem
jest "auditing", technika łącząca psychoterapię ze swoistą "spowiedzią".
Jest to początek drogi gnostyckiego samozbawienia. Auditing przeprowadza się
w ten sposób, że poddająca się osoba otrzymuje dwie bańki z przewodami podłączonymi
do galwanometru zwanego E-meter. Mamy tu do czynienia z "błędem antropologicznym":
materializacją duchowości, która musi wydać złe owoce...
"
Audytowany" staje się stopniowo "clear" - czysty. Słowo "clear" jest
mylące i ma - w sumie pozorne - odniesienia do buddyjskiego oświecenia. Tym
bardziej że Hubbard tak "oczyszczonego" człowieka porównuje z maszyną!
Człowiek ma ewoluować do stanu boskiego, stając się homo novis. Ludzkość jest
zasadniczo dobra, nie ma więc potrzeby oczyszczenia moralnego. Jest to więc
bardziej lucyferyzm niż buddyzm, tethan jako przewodnik może być złym duchem.
Na ten ciemny charakter scjentologii wskazuje amoralizm podniesiony do rangi
cnoty i aspiracje do boskości pozbawione etyki.
Po oczyszczeniu się z engramów, czyli "aberracji umysłowych", nie
uczestniczy się już w kolejnych cyklach narodzin - reinkarnacji, i można zacząć
zdobywać osiem poziomów wyższego wtajemniczenia. Są one nazywane poziomami "OT" (Operacje
Tethan). Najwyższy to zdolność całkowitej kontroli nad swoim życiem, materią,
energią, przestrzenią i czasem. Według Hubbarda, ani Jezus, ani nawet Budda "nie
byli OT", a on sam stawiał się wyżej od Jezusa (tak jak Sai Baba), co
jest bałwochwalstwem i bluźnierstwem.
W propagandówkach sekty twierdzi się, że wielu osobom takie rozliczenie się
z przeszłością w stanie podobnym do hipnozy, wywołanym za pomocą środków przeciwbólowych,
przynosiło dużą ulgę i pozwalało uwolnić się od problemów psychicznych. Tymczasem
według świadectwa J.M. Abgralla, wybitnego psychiatry i znawcy sekt, badającego
byłych scjentologów, opowiadali oni, że często pod koniec seansów "auditingu" (któremu
się przypisywało prawie magiczne cechy) mieli "złe samopoczucie, odczuwali
mdłości, zawroty głowy i niepokój. Były to zaburzenia występujące podczas wybudzania
z hipnozy, kiedy to w fazie posthipnotycznej, po iluzorycznych lub onirycznych
przeżyciach, dochodzi do ponownej konfrontacji z rzeczywistością. Wyjście z
hipnozy powinno być powolnym, stopniowym procesem, tymczasem w dianetyce jest
brutalne i nagłe. Pociąga to za sobą wiele negatywnych następstw, fizycznych
i psychicznych" (J.M. Abgrall, Sekty. Manipulacja psychologiczna, Gdańsk
2005, s. 194).
Szerzenie niebezpiecznej pseudonauki
Na początku była książka nosząca tytuł: "Dianetyka, czyli współczesna
nauka o zdrowiu umysłowym" (Dianetics: The Modern Science of Mental Health)
napisana przez Rona L. Hubbarda, która po raz pierwszy ukazała się w 1950 roku,
dość szybko zdobywając sobie miano bestsellera. Pozycja ta zakreśla podstawy
filozofii i techniki "terapii dianetycznej" (dianetic therapy). Jako
pisarz fantastyczno-naukowy Hubbard nigdy nie miał problemów z tworzeniem nowomowy.
Publikacje Kościoła Scjentologicznego zawierają słowniczek słów oraz definicje
tych pojęć.
Dianetyka, w której autor odwołuje się także do szamanizmu czy kultury aborygeńskiej,
została jednak krytycznie przyjęta przez środowiska psychologów i psychiatrów
amerykańskich.
Według E. Fromma, dianetyka nie posiada żadnego respektu, ani żadnego zrozumienia
złożoności ludzkiej osobowości. Od tego czasu Hubbard pozostawał z tymi środowiskami
w ostrym konflikcie, pogłębionym jeszcze przez późniejszą działalność ruchu,
gdyż z czasem początkowo świecki system przekształcił się w ruch parareligijny
i przyjął nazwę Kościoła Scjentologicznego.
Chodzi tu jednak o poważną walkę. Zdaniem scjentologów, pod oczywistością zdarzeń
codzienności ukrywa się niedostrzegana przez zmanipulowane społeczeństwo rzeczywistość,
wyrażająca się w tym, że mała, potężna grupa decyduje o losach świata: "My
w dianetyce i scjentologii mieliśmy do czynienia z totalitarnym spiskiem, który
wykorzystywał duchowe zdrowie do tego, aby kontrolować społeczeństwa. (...)
Rozpoczęła się wojna, przy czym przeciwnik kontrolował wszystkie media prasowe
i rządy. (...) Przeciwnik stosował wszystkie możliwe techniki propagandy i
techniki tajnych służb, aby nas powstrzymać" (L. Ron Hubbard, Richtlinienbrief "Das
Image der Org" w: "Die Menagement-Serien Band 3", Kopenhagen
2001, s. 23).
Jedynie organizacja scjentologów ma posiadać tajemną wiedzę oraz zdolność przełamania
politycznej manipulacji i wyzwolenia świata. Mimo że system wierzeń scjentologii
stanowi rodzaj nieweryfikowalnej gnozy (M. Introvigne), scjentolodzy to, co
oferują swoim klientom, nazywają psychologią (co jest dosyć wyjątkowe pośród
sekt), walcząc jednocześnie zajadle z oficjalną psychologią czy psychiatrią.
Podobnie jak w najwcześniejszej fazie działalności ruchu nadal podstawową rolę
(przynajmniej na wstępnym etapie rekrutacji nowych członków) odgrywają koncepcje
i metody przypominające psychologię. Ludzi przychodzących do misji scjentologicznych
przyciąga rzekoma naukowość metod przez nich stosowanych.
Na początek oferuje się bezpłatny test, który ma zdiagnozować stan psychoduchowy,
zawsze oceniony jako negatywny (by następnie proponować kolejne stadia terapii).
Test zwany jest "Oxford Capacity Test" (niemający jednak nic wspólnego
z uniwersytetem w Oksfordzie) i służy do oceny stanu "psychicznego" człowieka,
by następnie zaoferować diagnozowanej osobie usługi w postaci kursów terapeutyczno-rozwojowych,
co może się skończyć wstąpieniem do sekty. Według badacza testów R. Kuhna,
głównym celem tego testu jest werbowanie do proponowanej przez sektę terapii.
Sam doświadczyłem w Rzymie tego rodzaju agitacji. Pseudonaukowy charakter testu
potwierdza też wybitny niemiecki psycholog religii, jezuita B. Grom, który
badał testy scjentologów z naukowego punktu widzenia.
Od uzdrowień do nieskończonych możliwości
Dianetyka miała pomagać ludziom pokonać kompleksy, nałogi, natręctwa, blokadę
psychiczną oraz leczyć wszystkie choroby o podłożu psychosomatycznym. Hubbard
sam twierdził, że w wyniku okaleczenia i ślepoty tylko trening umysłu pomógł
mu pokonać kalectwo. Zaraz też założył fundację i zaczął zarabiać pieniądze.
Nie chcąc dopuścić do tego, by moda na dianetykę minęła, Hubbard postanowił
dać swemu odkryciu "naukową" podbudowę i stworzył nową gałąź wiedzy,
którą nazwał scjentologią, która stała się nie tylko terapią, ale swoistą
drogą zbawienia.
W tym kontekście formułowane są niezwykłe twierdzenia na temat mocy tethanu.
Może zmieniać kształt ciała, zwiększając lub zmniejszając jego wagę i wysokość
oraz zmieniając jego wygląd, może stworzyć ciało lub jego kopię. Może wytworzyć
dostateczną ilość elektryczności, aby dotkliwie kogoś porazić lub nawet spowodować
śmierć. Może także przemieszczać przedmioty materialne i przenosić się z olbrzymią
szybkością. Hubbard oświadcza, że tethan nie może umrzeć i stale jest reinkarnowany
albo na ziemi, albo na innej planecie. Mimo że każda jednostka doświadcza wielu
inkarnacji w różnych ciałach, sam byt tethaniczny jest dla nich wszystkich
wspólny.
Założyciel scjentologii spodziewał się, że jego zwolennicy dosłownie przyjmują
te koncepcje, i nie pomylił się. Nadzwyczajne możliwości T. Cruisea (prezentowane
w filmie "Mission Impossible", reklamówce scjentologii), zdolności
paranormalne u J. Travolty (np. w filmie "Fenomen") to wpływ ideologii
tethanu, która przypomina zjawisko opętania. Nie stawia się tu żadnych granic,
obiecuje sukces i zdolności paranormalne. Najważniejszy jest sukces. Pisze
o tym były scjentolog, N. Potthoff: "W scjentologii po odniesieniu każdego
sukcesu, nawet tego najmniejszego, pisze się odpowiednie sprawozdanie. Takie
sprawozdania o sukcesach są skrupulatnie odnotowywane, to znaczy, że dany współpracownik
musi dbać o to, by jego statystyka ciągle rosła" (N. Potthoff, W labiryncie
scjentologii, Katowice 2001, s. 97).
Wiele sekt głoszących "boskość człowieka" zaczęło od uzdrawiania,
jak np. Christian Science, sekta Niebo B. Kacmajora, który uważał się za boga,
podobne myślenie spotykamy w Metodzie Silvy i NLP. Także w kinezjologii edukacyjnej
niektórzy pedagodzy stają się uzdrawiaczami (jako instruktorzy "Dotyku
dla zdrowia"), a uzdrawiacze - pedagogami, sugerując czasem klientom nieskończone
możliwości człowieka. Chrześcijańska Nauka (Christian Science), powstała w
USA w drugiej połowie XIX wieku, głosząca boskość człowieka, myśli podobnie.
Jej założycielka M.B. Eddy w 1862 r. została w "cudowny" sposób uzdrowiona
przez P.P. Quimbyego, przedstawiciela nowego nurtu duchowości, zwanego New
Thought. Wszystkie te teorie ukazują nieskończone możliwości ludzkiego mózgu
czy umysłu, który Hubbard gloryfikował, a właściwie ubóstwiał.
Antropologia scjentologii przypomina mi ideologię "dzieci Indygo",
będących rzekomo na wyższym stopniu ewolucji (mających jakoby zdolności paranormalne),
która skrycie wkracza do pedagogiki, np. kinezjologii edukacyjnej. Dzieci z
ADHD diagnozowane są czasem przez niektórych instruktorów kinezjologii edukacyjnej
(metody Dennisona) jako "dzieci Indygo". Ich niedostosowanie i "niezdolność
do uczestniczenia w tradycyjnych rytach religijnych" ma oznaczać niemożność "ograniczenia
się" dla "wybrańca niebios". Jeśli to nie jest "lucyferyzm" New
Age, to przynamniej jest to nadużycie kompetencji i niebezpieczne przekroczenie
granic.
Brak granic i różnic, czyli manipulacja językiem
Wprowadzająca w błąd jest także sama nazwa sekty. W dobie wzrastającego zainteresowania
nauką i jej osiągnięciami scjentologia może fałszywie kojarzyć się właśnie
ze światem wielkiej nauki. Ludzie decydują się na kursy proponowane przez
scjentologów, gdyż dają one złudzenie terapii opartej na zdobyczach nauki,
która daje szanse rozwiązania ich problemów. Na początku zwykle nie traktują
swego uczestnictwa w kursach jako przyjęcia nowej religii.
Między "psychologiczną" terapią a okultystyczną inicjacją są dziś
płynne przejścia, jak to widać na przykładzie Berta Hellingera, reklamowanego
na stronach Ministerstwa Zdrowia czy Polskiego Stowarzyszenia Kinezjologów.
Widać to dobrze na przykładzie Hubbarda, gdzie zwulgaryzowana magia przybiera
formy technokratyczne, by umożliwić "terapię", która w istocie jest
formą manipulacji. To pozwala scjentologom powoływać się raz na naukę, raz
na religię - w zależności od potrzeby. To pozwala na wielowymiarową manipulację,
na przyjmowanie wielu masek, na przenikanie w różne środowiska.
Ułatwia to fakt, że teoria Hubbarda jest hermetycznie zamknięta. Mimo że organizacja
scjentologów stale twierdzi, że jego teoria jest naukowa, to nie rozwija się
ona na bazie racjonalnej, otwartej na dyskurs i polemikę. Sprzeczności w doktrynie
scjentologicznej są ignorowane. Uprawia się tu manipulację semantyczną. "Ważnym
instrumentem indoktrynacji jest własny język fachowy wraz z licznymi sztucznymi
słówkami i skrótami, których bez specjalnego słownika nie da się odszyfrować" (prof.
dr med. Hans Kind "Ausgewählte Zitate und Auszüge aus dem Schrifttum von
L. Ron Hubbard mit bibliographischen Belegen nach Themen geordnet und kommentiert" Zurich
1994, s. 11 i 21).
Hubbard często stawia niedowiedzione tezy. Jego ideologia sprawia częściowo
wrażenie wiedzy wyczytanej z różnych książek, którą zestawiono w nową naukę.
Tak też jego metoda dianetyki zawiera w sposób widoczny elementy i zapożyczenia
z psychologii. Jednocześnie Hubbard gwałtownie potępia psychologię i powołuje
się na rzekomo niewzruszone prawdy własnych dogmatów. Wskutek tego system uchyla
się od dyskusji, a krytyka oznacza zachowanie heretyckie i warte wymierzenia
sankcji. Konsekwencją tego jest m.in. stosunkowo duża agresywność organizacji
wobec odszczepieńców i przeciwników, ponieważ przeforsowanie nauki scjentologicznej
jest poniekąd sprawą życia i śmierci.
Ideologia Hubbarda zawiera istotne elementy teorii spiskowej, podobnie jak
ideologia "Kodu Leonarda da Vinci" autorstwa Dana Browna. Scjentologia
stylizuje psychiatrię na wroga ludzkości. Według Hubbarda, ludzkość znajduje
się w dramatycznym upadku politycznym i społecznym. Uzależnione od narkotyków
i rzekomo manipulowane przez mass media społeczeństwa Zachodu znajdują się
w stanie paraliżu: psychiatria będąca kontynuatorką czasów nazistowskich wprowadziła
kontrolę społeczeństwa przy pomocy technik "mind control" oraz metod
podobnych do gestapowskich. Kliniki psychiatryczne to rzekomo tolerowane przez
państwo obozy koncentracyjne, które Hubbard porównuje do Auschwitz.
Kto może zostać scjentologiem?
Zbierzmy dane. Co może przyciągnąć ludzi do scjentologii, co jest jej przedpolem?
Kto może potencjalnie zostać scjentologiem? Jest to każdy, kto otwiera się
na następujące tezy, propagowane przez ideologię scjentologiczną:
1. Synkretyzm religijny
Tezy dotyczące synkretyzmu, zrównującego wszystkie religie i magie, spotyka
się na kursach psychotronicznych, kursach radiestezji, reiki czy w teoriach
bioenergoterapii - i zasadniczo w New Age.
2. Terapie, które obiecują nieskończone możliwości lub zbawienie
Metoda Silvy i inne ideologie nadużywające badań nad półkulami mózgowymi, terapie
traktowane jako duchowość (brak metodologicznych granic), jak np. terapia B.
Hellingera, która proponuje swoistą duchowość i przedefiniowuje chrześcijaństwo
(zob. więcej o tym: A. Posacki, Zdrada Berta Hellingera, "Nasz Dziennik",
21 kwietnia 2006).
3. Terapie i koncepcje edukacyjne zideologizowane "światopoglądem orientalnym"
Scjentologia gloryfikuje "światopogląd orientalny". Nieweryfikowalne
ciągle jeszcze chińska "ideologia meridianów", a także hinduska "ideologia
czakramów" leżą u podstaw akupunktury, akupresury, ale też kinezjologii
edukacyjnej czy terapii "Dotyk dla zdrowia".
4. Teorie odrzucające Chrystusa jako jedynego Boga i Zbawiciela, choć niekoniecznie
samego Jezusa
Czciciele Sai Baby, sekta Moona, wyznawcy Kryszny, zwolennicy New Age, ale
mogą być też Świadkowie Jehowy oraz niektórzy miłośnicy... "Kodu Leonarda
da Vinci"...
5. Ideologie oparte na teorii reinkarnacji
Wszystkie sekty orientalne, New Age, antropozofia, teozofia, większość form
spirytyzmu, wielu bioenergoterapeutów i różdżkarzy. Zresztą ok. 25 proc. ludzi
w Polsce deklaruje wiarę w reinkarnację.
6. Teorie oparte na antropologii "boskiego człowieka"
Bioenergoterapeuci nadużywający tez o "energetycznym człowieku",
ale też mormoni, antropozofowie (szkoły waldorfskie), masoneria i New Age.
Także wszelkie kursy psychotoniczne proponujące bezgraniczny rozwój zdolności
paranormalnych czy zwolennicy ideologii "Indygo".
7. Teorie redukcyjne człowieka odbierające mu wolność i tajemnicę
W scjentologii widzimy płytkość antropologiczną (człowiek sprowadzony do mózgu
czy umysłu jako zaprogramowana maszyna, materializacja duchowości), podobnie
jak w Metodzie Silvy, NLP czy nawet kinezjologii edukacyjnej, która także przejawia
tendencje do definicji całościowych, nawet jeśli czyni to w ukryciu w kontekście
scjentystycznej nowomowy.
8. Teorie pseudonaukowe, dyskredytujące zwykle świat nauki
Na przykład teorie Dänikena, feng shui, numerologia czy astrologia, reklamowana
ostatnio na poważnie w TVP (Program II, "Pytanie na śniadanie", 8.05.2006).
Scjentologia w zasięgu pilota.
9. Teorie głoszące "pozytywne myślenie" i apologię sukcesu
Według ideologów "pozytywnego myślenia", jak Dale Carnegie, Joseph
Murphy, Louise Hay czy José Silva, prawdą staje się coś, "dzięki czemu
czujemy się lepiej". Świadomość grzechu jest tu całkowicie "negatywna",
czyli zła, co sprawia, że można się rozminąć ze zbawieniem wiecznym.
10. Teorie oparte na fałszywych koncepcjach spiskowych
"
Kod Leonarda da Vinci" (autorstwa Dana Browna), który odwraca prawdę o
zorganizowanym działaniu określonych sił zła, dokładnie tak, jak czyni to scjentologia.
Prawdziwą przyczyną zła nie jest jednak kultura czy Kościół, ale głównie siły
antykościoła, oparte zawsze na różnych ideologiach gnostycko-magicznych, jak
scjentologia czy "Kod Leonarda da Vinci".
Nie chodzi więc tu tylko o "pranie mózgu", ale też wojnę ideologiczną,
a także o walkę duchową. Bądźmy trzeźwi, gdyż chodzi o nasze zbawienie!
ks.
Aleksander Posacki SJDO GÓRY
Tagi:osobom /> redukcyjne pozostawał