Lista odpowiedzialnych nadal otwarta
Nasz Dziennik, 2006-07-19Tragiczny wieczór 28 stycznia br. na długo zapadnie nam w pamięci.
Pod zawalonym dachem hali wystawienniczej Międzynarodowych Targów
Katowickich w Chorzowie zginęło 65 osób. Ponad 140 odniosło rany.
Wszyscy pytali: dlaczego? Kto jest winien tej tragedii? Czy można
było jej uniknąć? Sprawą natychmiast zainteresowali się Prokuratura
Okręgowa w Katowicach oraz przedstawiciele najwyższych władz w kraju.
Po zakończeniu sprawnie prowadzonej akcji ratowniczej na miejsce
tragedii wkroczyły grupy eksperckie. Miały odnaleźć odpowiedzi
na liczne pytania o przyczyny katastrofy. Pierwszym wskazywanym
winowajcą było zaleganie w nadmiarze na dachu śniegu i lodu. Ruszyły
prace rozbiórkowe, teren hali został uporządkowany, a elementy
konstrukcji i odnalezione rzeczy - zabezpieczone...
W niespełna miesiąc po katastrofie katowicka prokuratura wydała
nakaz zatrzymania osób odpowiedzialnych za stan hali. To Adam H.,
dyrektor techniczny MTK, oraz członkowie zarządu spółki: Ryszard
Z. i Bruce R. Z zebranych dowodów wynika, że mężczyźni mieli świadomość,
iż dach hali jest w złym stanie i może dojść do katastrofy. Okazało
się, że dach był dwukrotnie zagrożony - w 2002 i na początku tego roku.
Cztery lata temu nawet go reperowano, jednak bez odpowiednich zezwoleń
i projektów. MTK powołały biegłego z dziedziny budownictwa, a ten
polecił odśnieżać dach hali, dokonać pomiarów jego ugięcia i skonsultować
z konstruktorem ewentualne metody wzmocnienia konstrukcji. Żadne
z zaleceń nie zostało wykonane. Mimo to targi się odbyły
Ustalenie tego, że szefowie MTK wiedzieli o zagrożeniu, było możliwe
m.in. dzięki odczytaniu zawartości dysków komputerów i poczty elektronicznej
- właśnie za jej pomocą Adam H. informował zarząd firmy o zagrożeniu.
Zatrzymanym prokuratura postawiła zarzuty umyślnego sprowadzenia
niebezpieczeństwa katastrofy budowlanej i nieumyślnego doprowadzenia
do niej. Śledczy wystąpili do sądu z wnioskiem o zastosowanie wobec
nich tymczasowego aresztu. Prokuratura podkreślała, że zarzucane
czyny zagrożone są wysoką karą, a areszt pozwoli uniknąć ewentualnych
prób mataczenia. Mężczyźni trafili do aresztu. - Osoby te na pewno
pozostaną w areszcie do 21 sierpnia br. - powiedział nam prokurator
Tomasz Balas z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Z końcem marca pojawił się tak bardzo oczekiwany raport grupy ekspertów
powołanej przy Głównym Inspektorze Nadzoru Budowlanego. Nie pozostawił
on suchej nitki na osobach odpowiedzialnych za utrzymanie hali. Wykryte
błędy dotyczyły też etapu projektowania i wykonania hali. Zdaniem
biegłych, wytrzymałość konstrukcji była zaniżona, a zastosowane
elementy - za słabe. To w połączeniu ze zwałami śniegu dało tragiczny
finał
Prokuratura nie chciała komentować tych wniosków, twierdziła,
że ten materiał jest pomocny, jednak ważniejsze dla śledztwa będą
wyniki prac powołanej grupy biegłych. I rzeczywiście, drugi "prokuratorski"
raport ekspertów budownictwa przyniósł efekt, jednak na kolejne kroki
w sprawie trzeba było czekać prawie do końca czerwca. Wtedy to na polecenie
prokuratury zatrzymane zostały kolejne trzy osoby. Tym razem byli
to projektanci hali. Dwaj z nich uczestniczyli w przygotowaniu dokumentacji
wykonawczej hali, trzeci mężczyzna sprawdzał projekt.
Jacek J. i Szczepan K. usłyszeli zarzut umyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa
katastrofy i samej katastrofy budowlanej hali, w wyniku której
zginęło 65 osób i doszło do zniszczenia mienia o wartości nie mniejszej
niż 22 mln zł. Jaka była wina projektantów? Zdaniem prokuratury,
osoby te wprowadziły do pierwotnego projektu spore uproszczenia,
które wpływały na stabilność konstrukcji - m.in. zmniejszenie wytrzymałości
na zwały śniegu. Niezależnie od tego projektanci wiedzieli, że doszło
do ugięcia dachu hali. Mimo to nie podjęli żadnych działań ani konstruktorskich,
ani budowlanych. Mężczyźni podczas przesłuchań nie przyznali się
do winy. Zapewniali, że budynek powstał zgodnie z obowiązującymi
normami. Nie byli jednak w stanie podać przyczyny dużych rozbieżności
pomiędzy projektem pierwotnym a wykonawczym. W trakcie śledztwa
okazało się, że jeden z projektantów nie posiadał uprawnień budowlanych.
Dlaczego taka osoba została dopuszczona do tworzenia dokumentacji
hali?
Także weryfikujący projekt hali Andrzej W. usłyszał zarzut - nieumyślnego
sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy budowlanej. Projektantom
grozi 12 lat pozbawienia wolności, osobie weryfikującej projekt
- 8. Z uwagi na wysoki wymiar kary do sądu trafił wniosek o tymczasowe
aresztowanie dwóch projektantów. Andrzej W. pozostał na wolności
z uwagi na zły stan zdrowia.
Śledztwo trwa. Ma zakończyć się w październiku. - Trwają dalsze prace,
m.in. dalsze przesłuchania pokrzywdzonych i innych osób, które mogą
mieć wiedzę na temat katastrofy - podkreślił prokurator T. Balas.
Prokuratura rozważa także kwestię ewentualnej odpowiedzialności
innych osób - biorących udział w procesie budowlanym, przedstawicieli
instytucji państwowych o charakterze nadzorczym. Jak podkreślił
T. Balas, termin październikowy jest realny, jednak do tego czasu
wiele się może zdarzyć i może on ulec zmianie.
Marcin AustynDO GÓRY
Tagi:tego które powiedział />